niedziela, 25 grudnia 2011

Zabili Mi Żółwia - Dezerter

(...)
Będziesz stał i salutował
Tym co los twój mają gdzieś
Co nadzieje mają wielką
Że poglądy zmienisz wnet

Dadzą ci do rąk karabin
I jak dziecku każą iść
Tam gdzie strzały wokół słychać
Po okopach kapie krew

Wtedy twoje ideały
O pokoju i miłości
Staną przed oczyma tego
Który kulą dostał w twarz

 Wrzaśnij wtedy to za wiele
Ja tak łatwo nie dam się
Ja uciekam tam gdzie ludzie
Nie w mundurach chodzą w dzień
Nie w mundurach chodzą w dzień

Spodziewaliście się jakiegoś świątecznego szajsu typu: Last Christmas.? Hahahaha. Nic z tego. 
Słucham tej piosenki od godziny. Ta, już widzę na laście ulubioną piosenkę tego tygodnia. Wydaję mi się, że tę piosenkę śpiewa facet, który idzie chwiejnym krokiem, w jednej ręce trzyma butelkę z piwem, a w drugiej szluga. Tak, wiem, śmieszne. Ale to moje zdanie. 
Wstałam dzisiaj jakoś po 13. Spałam 10 godzin. Padam na twarz. No, ale są święta. Mogę zarywać noce. Pominę fakt, że jutro jedziemy do cioci. Boże, jak mi się nie chcę. Wolałabym zostać w mieście i podstawiać przypał z Paulą. Ale nie, musisz jechać. Żabokliki, Żabokliki. Dziwna nazwa. Żabo - Kilki. Czyli że żaby klikają.? 
Nie wyskrobie dzisiaj chyba nic sensownego. Serio.
Ścigają mnie o Black Devile. Bosh. Męczące to ciutke. No, ale dobra. 
Dzisiaj Twaróg przyszedł na chwilę. Robiłyśmy dziwne miny. Hah, głuptaski.  
Idę odrobić lekcje *pojebało ją do reszty*

Agi kocha mój nos.
Nie wiem co Ona brała.
Ale dobra.

2 komentarze: