sobota, 26 listopada 2011

Oni o niczym nie wiedzą, nie domyślają się, co noszę w sobie, jekie śmierci, zagłady, poniewierniki, samotności, pragnienia.


12:44
Nie wiem. 
O 14 japoński.
Nie mam ochoty.
Ale nie byłam tydzień temu.
Masakra.
O, za oknem słoneczko.
Nie ma to jak siedzieć i się uczyć gdy za oknem słońce.
Ktoś mi wytłumaczy, dlaczego są już ozdoby świąteczne.? 

Szkoła - masakra. Szczególnie wczoraj. No tak, wiem, mogłam się odezwać, mogłam ich zwyzywać, ale czy był sens.? Jak to ktoś kiedyś powiedział `mądrzy ludzie nie reagują na uwagi głupich ludzi`. Po za tym jest takie Japońskie powiedzenie: Kokoro – ni jo – o orosi. Tylko czasem się tak zastanawiam, czy warto się do niego odwoływać. No bo tak: powiesz co myślisz - komuś się to nie spodoba i będzie przypał; nie powiesz co myślisz - będą jechać dalej. I weź tu żyj.
Nie wiem. Idę do szkoły i jestem zmuszona oglądać te fałszywe twarze, ludzi których nie lubię. Jakaś masakra. Trzeba mi było wybłagać mamę o indywidualny tok nauczania. Dobra, pocieszam się myślą, że jeszcze tylko jakieś siedem miesięcy. Wytrwałam w tej zajebanej szkole dwa lata. Już bliżej niż dalej. A potem wyjdę i będę sobą, ot co. 
W poniedziałek klasówka z chemii. Muszę dostać trzy albo cztery. Masakra. Muszę się nauczyć. No i kartkówka z angielskiego. Boże. Nienawidzę. Nie wiem, nie jestem w stanie zapamiętać tych zrytych słówek. Nie mam talentu do tego języka.
We wtorek klasówka z majzy.
A środę mam wolną.

Byłam wczoraj w Warszawie. Fajnie było. Jak zawsze. Lubię duże miasta. Można się w nich zgubić. I mieć wyjebane.

Przestawiłam się. Przed 22 padam na twarz i wstaje o 9 rano. To dobrze. Przynajmniej nie zarywam nocy. I w ogóle. Chodzę taka jakaś wyspana. Chociaż tyle. 

Stwierdzam, iż mam dość tego miasta. Muszę wyjechać. Chociaż na tydzień. Nie wiem. Może na święta. Fajnie by było. Albo na ferie. Na dwa tygodnie. Nie wiem. Kraków, Wojnicz, albo gdzieś. Jak najdalej od tych ludzi. Od tego miasta. Po prostu. Taki urlop. Albo porozmawiam z tatą o Londynie. Mama ma ciocie w Paryżu. Mogę jechać do Paryża. Muszę porozmawiać z mamą, oj muszę.

No tak, jeszcze listopad się nie skończył a już są ozdoby świąteczne. Masakra. Mam już dość tych świąt C: Pominę fakt, że jeszcze przede mną próbne. Te próbne psują cały urok grudnia. Trochę się tych próbnych boję, ale mniejsza o to. W czwartek pani pokazywała przykładowy test z polskiego. Poległam. Tyle logiki w tym teście. 
Pani od matematyki stwierdziła, że wystawi nam oceny z próbnego. No kurwa.! Nie ma prawa.! Przecież wynik z egzaminu próbnego jest dla nas. A nie dla niej. Nie wiem. Mam nadzieje, że ktoś przemówi tej Pani do rozumu, bo ja inaczej nie wiem. 

Muszę się ogarnąć. 

To dziwne uczucie gdy nie wiesz co zrobić, jaką decyzje podjąć, jesteś pomiędzy tym co chcesz a tym co powinno się wybrać

wtorek, 22 listopada 2011

Dobra, bez wstępów.


21:21

Ludzie, spoko. Jak macie problemy to skaczcie sobie z dachów, wpadajcie pod pociągi, samochody, tnijcie się i wieszajcie. 
Nikt mi nie wmówi, że problemy rodzinne, że sytuacja, że coś tam. Wszystko da się rozwiązać, wyjaśnić. I wcale nie trzeba odbierać sobie życia. Trzeba rozmawiać. Negocjować. Wydzierać się. Wołać głośno o pomoc. Lać po ryjach. A nie odbierać sobie życie. Wkurwia mnie fakt, że wszyscy samobójcy myśleli tak prosto. 
W sumie to są jebanymi egoistami. Myśleli tylko o sobie. Mieli w nosie uczucia innych. 
W tym roku umarły w sumie cztery osoby które coś dla mnie znaczyły. Samobójstwa. To zajebiste uczucie gdy śnią Ci się w nocy. Czego się nauczyłam.? Chyba tylko tego, że trzeba mówić wszystkim bliskim, że ich się kocha. Codziennie. Bo serio, kiedyś znikną. Pozostanie to zajebiste uczucie pustki.

Nie, dobra, bez takich. 
Zabijajcie się.
Popełniajcie samobójstwa.
Dźgajcie się plastikowymi widelcami.
Spadajcie z dachów na ryje.
Mam nadzieje, że jakimś cudem przeżyjecie.
I zrozumiecie, że macie osoby, które Was kochają.
Albo chociaż pocierpicie tak jak Oni.
Zjebaliście mi humor.
Pozdrawiam. 

piątek, 11 listopada 2011

Ale wiedz że nie powiem Ci nic dobrego nic złego też nie.! <3

16:22 
Nakurwiam Happysad`a i jest fajnie.
Tymbark na dziś: Pokaż jak mnie kochasz.
Jest dobrze. 
Ale zawsze może być lepiej, nie.?
Nie mam kontaktów na gadu.
Tak, sama Was usunęłam.
No co, bulwersik.? ♥

Wczoraj. Hmm.. dziwnie było. Przespałam cały dzień. Dzwoniła nauczycielka w-fu. Mama od razu pytanie co się stało. Ha.! I jej mina gdy usłyszała, że nic. Mrumrumru. No mówiłam, że w szkole jestem nikim i dlatego jestem w ciul grzeczna. Po zebraniu największy bulwers był o to, że w poprzedni czwartek nie było mnie w szkole. A na zebraniu okazało się, że mam to usprawiedliwione. Wtf.? No jejuu.! Zaliczyłam wszystko.! A, nie, jeszcze muzyka. Mru. 
7, 8, 9 to są egzaminy próbne. Tak jak reszta ludzi sram nimi ze strachu. Nowa podstawa i takie tam. Ale chyba nauczyciele ten nowy egzamin przeżywają bardziej niż My sami. No cóż, bywa. Sprawdzają wiedzę i umiejętności. Hahahahahaha.! Ło kuźwa. Będzie fajnie.
Pocieszam się myślą, że w środę sprawdzian z gejografii <3 *podnieta* 
No i sprawdzian z Krzyżaków w innym terminie. No kurwa.! Nie, pisać w czwartek nie mogliśmy bo niektórych nie ma, no i chłopcy są w chórze. No tak, najlepiej. Pominę fakt, że pół nocy siedziałam i oglądałam ten zasrany film, że do 3 w nocy siedziałam ze streszczeniem i ściągmi. Koniec. Leje na ten sprawdzian. 
Wczorajszy fakultet.? Gdybym wiedziała, że będzie godzina z serii: `nauczycielka ma nas w dupie róbta co chceta` to wzięłabym zwolnienie z fakultetu. No ale nie, Karolcia uwaliła sobie w główce, że pójdzie i zaliczy kartkówkę. *jebła się klawiaturą w łeb* Jak mi jeszcze kiedyś taki `genialny` pomysł wpadnie do głowy, to ja nie wiem.

Dobra, ponarzekałam sobie na szkołę, teraz mogę spokojnie zatruwać innym życie swoją osobą.

Tak myślę co z jutrem. Z dziewczynami miałyśmy iść i się integrować. Dobra, zobaczymy. W kinie nie ma nic ciekawego. Wszyscy się jarają Zmierzchem. Aha, spoczi. Bella, Edward i Jacob - jest się czym jarać. Patisut po photoshopie - jest się czym jarać. 

Muszę nawrócić Emily na właściwą drogę. Bo wsadzą jej kuratora i będzie dupa. Będę nawracać.! Niczym Jezusek.! Karlcia Jezusek. A nie, czekaj. Jest jeden Jezusek. Karo Jezusek. ♥

Lubię pisać bez sensu, serio. Nie mam ochoty dzisiaj jeździć po plebsie i pisać jaka to ja jestem fajna. Huehue. Alicja zna hasło do blogspota i photobloga. Emily do fejsa. Twaróg zna hasło do fejsa, blogspota, photobloga, gadu. A i jeszcze Aga zna do phbl. Powinnam je pozmieniać i tak dalej. Ale mi się nie chce. Ufam Wam. 
Trochę to dziwne. Ufamy ludziom. Niby tyle razy się na nich przejechaliśmy, a mimo to dalej ufamy. Śmieszny jest fakt, że są ludzie, którzy jednym słowem mogą Nas zranić, a mimo to dalej im ufamy i powierzamy nasze sekrety, myśli, marzenia. 
Niektórzy ludzie niepotrzebnie pojawili się w moim życiu. Przyszli, namieszali i spierdolili. Dobra, spoko. Odwdzięczę się. 

Lubię pisać o niczym.
17:17 *jara się*

- Ona ma dużo różnych kluczy. Całe pudło.
- Kleptomania czy kolekcjonerstwo? - Nie wytrzymałem.
Pokręciła głową.
- Pewnie to jej daje jakieś poczucie bezpieczeństwa. Że ma gdzie uciec. Ma dużo różnych kryjówek.
(...)
~ Hera moja miłość.

Traktuję to ciepłym strumieniem~

wtorek, 8 listopada 2011

Placebo - Ashley Heart

Nie będę się rozpisywać.
Chcę jeszcze ogarnąć niemca, religie i takie tam.. różne.
Jutro wywiadówka.
Zajebiście.
Niczego nie ogarnęłam.
Już widzę ten szlaban.
Już do mnie biegnie.
Nie, On zapierdala w moją stronę.
I ta rozmowa na temat kim chcę być w przyszłości.
Bla, bla, bla, bla, bla, bla, bla bla.
No cóż, mam za swoje.
Jak się balowało przed 2 miechy, to tak jest.
Nie, nie, nie, nie, nie.
Trzeba jakoś się ogarnąć i zacząć się uczyć.
W listopadnie wszystko poprawić.
Bo w grudniu to już próbne, ołówki i ferie.
A więc nie będzie czasu.
Jaki chóóóóój.
Jestem leniwa. 
I to strasznie.
Matko. Niech ktoś mnie ogarnie, bo ja sama nie dam rady.
Agu nie chodzi do szkoły.
Nawet do jej rodziców szkoła list wysłała.
I co.?
I nic.!
Lajf is brutal.

"Hera moja miłość". Książkę czytałam już z 6 razy. W weekend zaczne od nowa.

Lacosta. Mrumrumru. Różowa. Touch of pink. WTF.?!

niedziela, 6 listopada 2011

Nevershoutnever - What is love.


`Oddałem Ci połowę mojego serca, a połowę zostawiłem dla siebie, by czuć odrobinę Ciebie` ~<3

Max Rutkowski - Człowiek, który Nam, bloggerom dał strasznie dużo, nie oczekując niczego w zamian. Po prostu był. Swoimi notkami sprawiał, że życie wielu osób się zmieniło. Jeden jego uśmiech na tinychacie potrafił zmienić wszystko. Ot tak. Po prostu był. Dla wielu wsparciem, motywacją do działania, idolem, przyjacielem. Był sobą, pisał szczerze. Chyba właśnie tym zjednał sobie tylu ludzi. Nie liczę już tych, którzy wchodzili tylko po to, aby zobaczyć kolejne zdjęcie Maxa. 
Znalazło się kilka osób, które zniszczyły mu życie. Max się poddał. Nie miał siły. Odszedł. Pewne jest to, że nie wróci. Nie jest w stanie. I tyle. Zostały jego notki, zdjęcia i krótkie wymiany zdań. Dla wielu na zawsze pozostanie Słodkim Maksikiem. Wszyscy tęsknią. Świadomość, że nie doda kolejnej notki boli. Ale tak to już jest. Coś się zaczyna i coś się kończy.
Szkoda tylko, że zniszono tak wspaniałego człowieka. 
Zniszczono człowieka.
No właśnie. 
Dla wielu na zawsze pozostaniesz Maksem. 
Maksem o ślicznych niebieskich oczach i niesamowitym spojrzeniem na świat.






Śmieszne.
Kocham te zdjęcia.

sobota, 5 listopada 2011

Hope - Who am I to say.

Brak chęci do życia.
Taki bezsens.
Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi.  Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi.  Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi.  Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi.  Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi.  Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. Smutno mi. 
Tak bardzo mi smutno.

Don't know anything at all
And who am I to say you love me
I don't know anything at all
 And who am I to say you need me

`I don't know anything at all...`

piątek, 4 listopada 2011

Ellie - Co mi w duszy gra,

22:23 - za późno na miłość.
To co zrobiła Julka, to w chuj wielka przesada.
Od dzisiaj jestem obojniakiem.
Nie chcę mieć z kobietą nic wspólnego.
W sumie to nie mam nic wspólnego z kobietą...

O co chodzi mi
gdzie są moje dobre dni
czemu boję się swoich myśli
może jeszcze nie
może jednak dobrze wiem
czego mi naprawdę potrzeba

Wbrew zakazom i pod wiatr
biegnę sama przez mój świat
i tak dobrze mi

Kocham, gdy jestem spragniona
płaczę, gdy jestem zraniona
czasem, gdy łzy się poleją
nie pytaj mnie dlaczego

Plany na weekend.? W sobotę leje na angielski. Idę tylko na japoński i przez resztę weekendu będę nołlajfem. 

Kocham swoje huśtawki nastrojów. 
Ma ktoś black devile.? Najlepiej Cherry Flavour. 
I jakieś dobre piwo by się przydało. Albo wódka. Albo coś. 
Mam ochotę jebnąć łbem o podłogę. Najlepiej tak z cztery razy.
Mam ochotę zniknąć. Tak na jakiś czas. Żeby się wszyscy ode mnie odjebali. Chociaż raz. 
Rzygam wszystkim. Dosłownie i w przenośni. Nie lubię ludzi. Nienawidzę większości ludzi na tym świecie.
Wyjechać chcę. Daleko. Do Wojnicza. Zostać tam. Zamarznąć. Umrzeć. Ale wpierw pójść do sklepu i kupić oranżadę. Wypić ją z dzieciakami pod sklepem. I umrzeć. Tak najzwyczajniej w świecie zamknąć oczy. 
Nie zrobię tego. Za bardzo się boję. Ale kiedyś się uda. 
Po za tym Emily mi zabroniła. Alicja każe mi mówić o wszystkim. Niepotrzebnie jej mówiłam o tym co ostatnio zrobiłam. Ma niezłe wypracowanie z moich wczorajszych uczuć. Dzisiaj też będzie. Ajm soł sory.

Już wiem co kupię mamie pod choinkę. Tylko muszę się zgadać z O. Jestem pewna, że moja mamusia nigdy nie paliła papierosów o smaku wiśniowym <3

Od dzisiaj sram zdjęciami z kamerki. 

Z takim ryjem powinnam mieć zakaz wychodzenia z domu.
No ale dobra.

Co ma grejpfrut do truskawkowego błyszczyka.?
Nie wiem. 

środa, 2 listopada 2011

Hey - Moja i twoja nadzieja.

Dochodzi godzina 23.
Jak skończę będzie pewnie już prawie północ.
Nienawidzę listopada.
Za te ponure dni.
Za te smuty.
Za te rozkminy o życiu.
Chociaż nie.
Dzisiaj z M. mieliśmy rozkminę o kutasach.
Bez komentarza. 

Mam herbatę z cytryną, koleżankę na skejpaju, muzykę i brak chęci do życia. No to zaczynam.

Ostatnio w Internecie jest dość głośna sprawa o dzieciaku, któremu anonimy jechały na formspringu, phbl, blogspocie i tak dalej. Dzieciak się ze wszystkiego śmiał i twierdził, że wszystko po nim spływa. Prawda jest taka, że chłopak był strasznie wrażliwy. Wszystkie opinie brał sobie głęboko do serca. Brał sobie do serca opinie ludzi, którzy go w ogóle nie znali. To wszystko się gromadziło. On mówił, że zwisa mu opinia innych, a tak na serio wszystko brał do siebie. W końcu to się nagromadziło i uderzyło w jego psychikę z podwójną siłą. Dzisiaj znaleziono go na sznurku z pętelką. Na szczęście ktoś szybko zareagował i dzieciak leży w szpitalu.
Od jakiś dwóch godzin myślę nad tym. Ta sprawa nie daje mi spokoju. No bo jak trzeba mieć zrytą psychikę, aby targnąć się na swoje życie.? Sami sobie na to odpowiedzcie. Przeraża mnie fakt, że ludzie potrafią tak po sobie jeździć. Po prostu mają w nosie uczucia innych. Nie liczą się z konsekwencjami swoich czynów. Nie biorą pod uwagę tego, że jedno zdanie napisane z anonima może tak wjechać na psychikę. Może sprawić, że ktoś nie będzie mógł wytrzymać z myślą, że ktoś tak napisał. I co w tedy? Sznurek i pętelka. Tabletki i alkohol. Rozpędzony samochód. A gdy umrze osoba to wszyscy umywają ręce.
Pewnie większość z Was oglądała filmik pt. "Strzegomskie kurewki". Pamiętacie, że po opublikowaniu tego filmiku chłopak się zabił? Bo jakiejś słit lasce zachciało się opowiedzieć o czymś o czym nie powinna. Oczywiście akcja z policją, co, jak, gdzie, dlaczego. Taka jest prawda, że dziewczynie nic nie zrobią. A nikogo nie obchodzi, że przez takie zachowanie ktoś odebrał sobie życie. 
Zastanawiam się, jak bardzo trzeba być ograniczonym, aby doprowadzić drugiego człowieka do takiego stanu. Do tego, że chce odebrać sobie to co ma najcenniejsze - życie.

Z racji tego, że mam problemy ze snem to rozmawiam sobie z ludźmi na skejpaju. Dzisiaj o 4 nad ranem rozmawiałam z A. na temat anonimów i takie tam. 
Uświadomiłam sobie, że jestem jak ten dzieciak z pierwszej części notki. Niby udaję taką `boże jestem pudzian wszystkie wasze teksty biorę na klatę a potem one po mnie spływają`. A jest inaczej. Najpierw się śmieje z tych anonimowych tekstów, ale w nocy siadam i rozmyślam. Myślę dlaczego ktoś tak napisał. Czy taka faktycznie jest prawda. Czy był to ktoś kto mnie zna. 
A. mi dzisiaj uświadomiła, że trochę głupio tak ryzykować. Co prawda można dostarczyć rozrywkę anonimom, ale bez przesady. 
Miałam cały dzień na przemyślenie tego. Zaczęłam również pisać pewien tekst (ah, pierwsze fragmenty trafiły już w łapki Alicji i Emily), możliwe że kiedyś trafi w Wasze łapki. Tak czy siak zrozumiałam, że nie chcę ryzykować. Chcę zrobić parę rzeczy w tym życiu i dopiero potem sobie umrzeć. Zrozumiałam, że psychikę mam już bardzo zrytą. Wiem, że nie chcę żyć z tymi myślami w głowie `o boże anonim miał racje` `ja nie mogę, mam ochotę zdechnąć. ludzie są tak pojebani` `czuje, że nic nie czuje`. 
Dlatego koniec z formspringiem (wybacz Alicjo, że nie będziemy już mieć powodu aby pośmiać się z ludzi), komentowaniem phbl z anonima, blogspota też. Jak coś macie - to prosto w twarz. Mniej boli. Są osoby, które cenie. Mówią mi prawdę, ale w twarz. I to mniej boli.
Jestem ciekawa co niektórych komentarzy na formspringu. Dzisiaj konto pojechało do pewnej osoby, ona sprawdzi IP i będę wiedziała co i jak. Podejrzewam pewną osobę o takie fajne komentarze. W ogóle, chcę sprawdzić czy to ona. Bo jeżeli tak, to to utwierdzi mnie w przekonaniu, że jest ona dwulicową mendą, która pucuję się do wszystkich, a potem obrabia dupy. 
Zaraz mi napiszecie, że jestem jak ta osoba z formspringa. Gucio prawda. Chcę znać prawdę. Dam tej osobie możliwość powiedzenia mi wszystkiego w twarz. 

Słuchajcie, blog jest mój. Dlaczego go prowadzę.? Bo zapisuje swoje myśli. Jest to lepsze od wizyty u psychologa. Bo kiedy potrzebuje to otwieram i piszę. Potem siadam, czytam i wszystko rozumiem. 
Idiotyczne. Prowadziłam bloga na onecie przez trzy lata, a wczoraj się okazało, że nie pamiętam hasła i mejla. Kuźwa. Trzy lata poszły się jebać.

Dzisiaj spałam trzy godziny, wczoraj dwie. 
Nie chce mi się spać. 
Good. Pouczę się. ... xD
A. mi śpiewa na skejpaju Viedo - Papieros. 
Tam ta ram. Przepraszam Cię ostatni raz. (...) Zamykam oczy la la la~ 
23:23
Robiłam test na fobię społeczną.
Nie jest tak źle.
W sumie na nią nie cierpię.
Najlepsze pytanie: 
Korzystanie z toalety publicznej - poziom lęku. Lol xD
Godzina: 23.30. 

`Nic naprawdę nic nie pomoże jeśli Ty nie pomożesz dziś miłości~`

Mam ochotę pójść na piechotę do Krakowa i tam zostać.

wtorek, 1 listopada 2011

Kozak w necie, pizda w świecie...

23:03
Odpoczywam.
Jutro szkoła...
Zero.
Dam radę.
A teraz kilka brzydkich słów dla  kochanych anonimów.


Soł... :
1. Popierdolone osoby, które szukają rozrywki w życiu innnych.
2. Popierdolone osoby, które jadą po Karolinie, a lepsi nie są.
3. Popierdolone osoby, które nie mają za grosz inteligencji, a wypowiadają się publicznie jakby mieli prawo.
4. Popierdolone osoby, którym wydaje się, że jak napiszą stertę wyzwisk i na koniec podpiszą się jako anonim, myślą że są fajne.
5. Popierdolone osoby, które myślą że są kimś, a tak naprawdę są NIKIM. Totalne ZERO.

Macie coś do ludzi?
Podejdźcie i powiedzcie w twarz.
Boicie się, że co? Mordę Wam obiją?
Hahaha, nic nie szkodzi, bo i tak nie będzie za dużej różnicy.
Urodziliście się tacy, czy to ta patologia w domu
zmusza Was do pisania takich żałosnych rzeczy?
Dam Wam radę ; )
Jeśli się Wam nudzi, to wypierdalać na podwórko ze skakanką,
czy tam piłką i się grzecznie bawić. ; )
Więcej nie piszę, bo i tak pod bulwersowani- jak psy do kiełbasy- się zlecicie z sapami . ;D
Mruu, po co to robicie? Ogarnijcie ryje^
Dziękuję za uwagę.
Czekam na kolejne komentarze ; D
ALICJA .




Żeby nie było zbytniej tajemniczości z mojej strony.
Macie moje zdjęcie i się podniecajcie ; )

Ozzy Osbourne - Crazy Train.

15:50
Spałam dzisiaj dwie godziny.
To nic.
Jestem zmęczona dzisiejszym nicnierobieniem. 
O 17 na cmentarz. 
Lubię chodzić na cmentarz gdy jest ciemno.
W tedy te wszystkie groby ładnie wyglądają. 
Mogłabym tam siedzieć kilka godzin.
Dziwne, nie?

Siedzę sobie właśnie nad książką od geografii. Uczę się. No, bo z zajebiaszczej, niezapowiedzianej kartkówki połowa klasy dostała po kutasie. Ah. Gdy spojrzę na te wszystkie zdania w tej książce, to mi się płakać chce. No bo co mnie obchodzi powierzchnia dorzecza Wisły?! Nie wiem. Ta informacja mi kiedyś życie ma uratować? Oh, proszę, bez takich. Straszne jest to, że w szkole uczymy się tylu rzeczy, które praktycznie nigdy w życiu Nam się nie przydadzą. No ale może tylko ja tak sądzę.

Miałam się uczyć. I co? I wpadłam na zajebisty pomysł, aby tutaj coś naskrobać. 
Jak sobie pomyślę, że jutro mam iść do tej głupiej szkoły to mi się śmiać chce. Znowu spotkam ludzi z którymi muszę spędzać praktycznie 5 dni w tygodniu. Ktoś mi zaraz zarzuci, że nie lubię swojej klasy. Fakt, nie znam tych ludzi i to chyba głównie moja wina. Izolowałam się, wolałam spędzać przerwy z innymi ludźmi, bla, bla, bla. Tak, to wszystko moja wina. 
Ale swoją klasę lubię. Są ludzie których znam bardzo dobrze. Są ludzie do których mówię tylko `cześć`. 
Wszyscy na wzajem ratują sobie dupę. Czy to na sprawdzianie z geografii czy podczas odpowiedzi z fizyki. Są osoby które samą swoją obecnością potrafią poprawić humor. Są osoby dzięki którym lekcja religii jest kabaretem. Są ludzie którzy jak coś do Ciebie mają, to powiedzą Ci to prosto w twarz. Są ludzie którzy śmieją się z wad innych w taki sposób aby ich nie urazić. 
Lubię Ich. Bo każdy jest inny, o. 
Przeraża mnie tylko fakt, że są osoby które wszystkim słodzą, a za plecami obrabiają innym dupę wzdłuż, wszerz i po przekątnej. No ale tak jest chyba wszędzie. 
W sumie to mogłabym napisać o Nich całą notkę, ale to kiedy indziej. Pod koniec roku, czy coś. 
Wiem, że jakaś część z Was to czyta. Niby nie obchodzi Was, co myślę, ale jednak, mimo wszystko to czytacie. Lubię Was.

Jednocześnie wiem, że jak opuszczę gimnazjum to będę kurewsko szczęśliwa.

Czytam Wasze wypowiedzi na formspringu i śmiać mi się chce. W niektórych wypowiedziach jest ziarenko prawdy, ale takich komentarzy jest.. czy ja wiem.. z dwa? Trochę smuci mnie fakt, że ludzie przez Internet są w stanie napisać wszystko co o mnie myślą. Tylko chyba nie dociera do nich fakt, że mam w dupie opinie ludzi, którzy boją mi się powiedzieć prawdę. Prosto w twarz. 
Czytając wszystkie wypowiedzi śmieje się. Po prostu Wasze obelgi mi i moim znajomym poprawiają humor. Oh! Piszcie mi więcej takich rzeczy na formspringu.! Lubię je. Wczoraj w ogóle miałam po godzinie 23.20 załamkę, bo żaden Anonim po mnie nie chciał pojechać. Było mi strasznie smutno. No, ale dobra.
Tylko tak się zastanawiam, czy obrażając mnie z anonima macie jakąś satysfakcje? Nie wiem, dowartościowujecie się? 

"(...) po zatym muslisz ze ktos by7 chcial wiedziec jak taka tlusta glupia dziewoja mysli czy cos"
Wypowiedź jednego z Anonimków. Pominę fakt, że z błędami i takie tam. Odpowiem Ci Kochanie.
Gdyby ludzie nie chcieli wiedzieć co myślę, to w ciągu tego tygodnia nie byłoby ponad 200 wyświetleń tego bloga. Ktoś może czyta, bo mu się nudzi. Ktoś może czyta tylko po to, by się pośmiać. Nie wiem. Nie mam zielonego pojęcia. Tak czy inaczej ktoś to czyta. A więc kogoś to obchodzi. A jak coś Ci się nie podoba, to nie wchodź, nie czytaj. Proste, nie.?
Wiem, że jestem gruba. Nie musisz mi tego uświadamiać. Moja druga notka na blogu była o tym, że jestem brzydka i mówiłam Wam, że wiem jaka jest prawda. Nie musisz mnie uświadamiać.

No macie Anonimki. Mój formspring. 

Pisanie do Anonimów jest takie fajne! 
Wejdę na chwilę na gadu, a potem idę na ten cmentarz.
Mrumrumru.
Jak wrócę, to na formspringu znajdę pewnie kolejną porcję wyzwisk.
Ah, jak miło.! 

Orangelove. Huehuehue. Śmieszne te zdjęcia są.